Foreclosure - domy zabrane przez bank, iluzja czy rzeczywistosc?
Dużo ostatnio czytam o zjawisku, które po angielsku nosi nazwę "housing bubble" czyli bańka mieszkaniowa. Zauważalny jest spadek cen i zwiększenie liczby domów wystawionych na sprzedaż. Proces sprzedaży domów stał się trudniejszy i bardziej długotrwały.
Wygląda to raczej groźnie, bo jak podaje ABC News tylko w maju 2007 ponad 176 tysięcy właścicieli domów dostało zawiadomienie, że proces zabierania ich domu czyli foreclosure został rozpoczęty. Jest to o około 90% więcej niż rok wcześniej i średnio jeden na 656 właścicieli ma z tym problem.
Brzmi to bardzo niepokojąco i zastanawiam się ilu Polaków w Chicago stoi u progu katastrofy, gdy ich sytuacja ekonomiczna, wzrost podatków i zmiany procentu na pożyczce okazują się niebezpieczne i doprowadzają do progu bankructwa.
Obserwuje co się dzieje z małżeństwem znajomych, którzy na fali niskich procentów wzięli druga pożyczkę na dom i zupełnie nieoczekiwanie stanęli przed obliczem bankructwa.
Naprawdę walczą, pracują obydwoje po 14 godzin na dobę, dzieciaki wychowują się na dobrą sprawę same, a oni coraz bardziej i coraz intensywniej się kłócą, narasta konflikt, bo nie mają zupełnie czasu dla siebie ani na rozrywkę a mimo to ich długi coraz bardziej rosną.
Szukałam informacji o tym, czy istnieją jakieś sensowne sposoby wyjścia z takiej sytuacji, przefinansowanie pożyczki, umowa z bankiem i nie znalazłam zupełnie nic w języku polskim. Czyżby problem foreclosure był tak minimalny w naszym polonijnym środowisku, że nie warto o tym pisać ? Mam nadzieje, ze tak właśnie jest :)
Panie Arku jak to wygląda realnie w naszym polonijnym środowisku i jakie są możliwości wyjścia z takiej sytuacji?